Blog spełnił swoje terapeutyczne zadanie.
I to by było na tyle...
http://www.youtube.com/watch?v=xw_OEU2U4W8&feature=related
Poniedziałki nie należą do moich ulubionych dni - dlatego też dzisiejszy muszę ocenić wysoko.
Byłem na dobrym sushi na koszt firmy (zalety służbowych spotkań), korzystając z ładnej pogody zrobiłem sobie 90-minutowy spacer (teraz mam odcisk na stopie ale i tak było warto) a teraz siedzę w nagrzanym mieszkanku i sączę sobie "whisky on the rocks" (ale w przeciwieństwie do mieszkania nie mam zamiaru nagrzać się).
Z drugiej strony - dobrze, że jutro wtorek - bo to już weekend za pasem...
Jestem trochę zaskoczony... myślałem, że mój dół potrwa dłużej.
Chyba powinienem podziękować za to Kasi, z którą spędziłem wczorajszy wieczór. Najpierw przez godzinę naprawialiśmy jej wannę (konkretnie staraliśmy się wyciągnąć korek, który odmówił współpracy z automatycznym zamknięciem) a potem spędziliśmy 2 kolejne godziny na gadaniu o wszystkim i o niczym. Potrzebowałem takiego normalnego wieczoru.
W efekcie zamiast pójść imprezować wróciłem do domu i poszedłem spać - 8 godzin mocnego snu zrobiło swoje. Spojrzałem pozytywnie na ostatnie zdarzenia i doszedłem do wniosku, że zamiast się dołować trzeba coś zrobić. W końcu jest tyle ciekawych rzeczy, którymi można się zająć, miejsc, które mozna odwiedzić i osób, które mozna poznać. W ramach robienia czegoś ciekawego wybrałem się na trzygodzinny spacer z aparatem. Pstryknąłem trochę zdjęć, nawdychałem się świeżego powietrza i korzystałem z pięknej pogody. Na zakończenie poszedłem do Cavy (w końcu) i popijając macchiato oddałem się obserwacji ulicy Nowy Świat.
Dodając do tego, że dziś wieczorem ma przyjechać Sonia a za 20 dni przyjdzie kalendarzowa wiosna - wychodzi bardzo miły dzień.
Za późno...
I w piątek, i w sobotę, i w niedzielę pewnie też.
Poniewaz o piciu już pisałem - nie będę się powtarzał.
Do zobaczenia wkrótce
To już koniec na 100 %.
Po raz kolejny przekonałem się, że moja strategia "zamknięty w skorupce" była słuszna. W końcu gotować umiem, mam osobę do sprzątania, sprzęt AGD jest niezawodny a o seks w dzisiejszych czasach łatwiej niż o ocet za komuny (to nawet trafne porównanie - warszawskie kluby, internet, ulice są podobne do supermarketów oferujących jeden "towar").
Co teraz? Kolej na dwutygodniowe szaleństwo. Imprezy, picie, kobiety... Im więcej tym lepiej. Co prawda nie pozwoli to zapomnieć o "Niej" ale wykończy fizycznie i psychicznie. Pozwoli zapaść w letarg. A potem odbuduję "skorupkę" i będzie kilka może kilkanaście miesięcy spokoju. Dopóki znów nie wpadnę na wspaniały pomysł żeby spróbować się zakochać.
Jestem trochę jak dziecko, które wkłada rękę do szuflady po raz n-ty by sprawdzić, czy jak ją zamknie i przytrzaśnie palce to znów będzie boleć. Będzie gówniarzu!!! Będzie...
Sonia musiała wyjechać służbowo do Paryża i odwiedzi mnie dopiero w niedzielę. Co prawda wczoraj miałem gorszy wieczór niż zakładałem (nie było tak źle - sprawdziłem ile drinków z Campari jestem w stanie zrobić ze składników jakie miałem w domu) ale dzięki temu spotkanie z Piranijką wciąż jest przede mną.
A za 23 dni wiosna !!!
Dziś przyjeżdża w odwiedziny Sonia. Nie mogę opanować uśmiechu na samą myśl, że znów się spotkam z Piranijką.
W naszą przyjaźń z Sonią nikt nie może uwierzyć. Każdy twierdzi, że to nienormalne by facet przyjaźnił się z atrakcyjną i seksowną kobietą bez erotycznych podtekstów. Trochę ich rozumiem bo pewnie sam bym nie uwierzył ale tak właśnie jest w tym wypadku. Kocham małolatę ale jest to uczucie zbliżone (choć wyraźnie inne) do tego jakim darzy się siostrę.
W zasadzie to sam się temu dziwię. Sonia jest śliczna, inteligentna i bardzo kobieca - a pomimo tego nie wyobrażam sobie by pójść z nią do łóżka. W "Kiedy Harry poznam Sally" Billy Crystal twierdzi, że przyjaźń między kobietą i mężczyzną jest niemożliwa. Generalnie zgadzam się z tym ale w przypadku Soni sprawa wygląda zupełnie inaczej.
Z Piranijką byłem już w takich chwilach, w których normalnie próbowałbym "czegoś więcej". Widziałem ją w sytuacjach, w których niektórzy nie widują swoich kobiet. Czuję się przy niej wyjątkowo swobodnie - wie o mnie w zasadzie wszystko. I nigdy nie przyszło mi do głowy nic ponad przyjacielski buziak.
Przyznam, że to fajne uczucie - mieć kogoś takiego jak Sońka - jest to jedna z nielicznych (jeśli nie jedyna) osoba, na którą zawsze mogę liczyć. Może to właśnie zadecydowało, że nasz układ jest taki jaki jest.
Wiem, że dziś czeka mnie wieczór bez ponurych myśli i bardzo mi się to podoba.
Na dodatek do wiosny zostało tylko 24 dni !!! I robi się cieplej !!! I nie pada śnieg !!! I życie jest piękne !!!